SYLWESTER ZYCH

 

Sylwester Zych

Sylwester Zych
HAC HO (Czarny Tygrys)
1957-1999

 

Wspomnienie o nauczycielu i przyjacielu

 

               Chciałbym wszystkim przybliżyć i przypomnieć sylwetkę naszego wspaniałego kolegi, przyjaciela i mistrza sztuk walki – Sylwestra Zycha. Sylwek przygodę ze sztukami walki zaczął w 1978 roku. Od samego początku związany był z wołomińską sekcją, gdzie najpierw trenował u VS Ryszarda Jóźwiaka – Jukado, następnie Viet Vo Dao, a później – aż do śmierci w 1999 roku – nauczał. W trakcie swojego krótkiego życia wyszkolił wielu uczniów i instruktorów, oraz uzyskał zaszczytny tytuł Giao Su – profesora Viet Vo Dao, zdobywając stopień 3 Dang. Sylwester Zych był także mistrzem Kempo Tai Jutsu (twarde ju-jitsu) – w tej sztuce walki posiadał stopień 5 Dan.
           Sylwek nigdy nie przywiązywał wagi do tytułów, zaszczytów, stopni, mimo swej perfekcji, doskonałości technicznej oraz olbrzymich umiejętności praktycznych, jakie mogliśmy podziwiać na co dzień w wołomińskim klubie HAC HO oraz na licznych stażach i obozach, pozostawał on zawsze skromny, pokorny, nigdy się nie wywyższał, nie chwalił, z natury małomówny – miał ten szczególny dar ujmowania natury rzeczy jednym zdaniem, które na długo pozostawało nam jego uczniom w pamięci. Sylwek był jakby przeciwwagą równoważącą wszelkie niekorzystne zmiany i trendy społeczne związane z atomizacją, alienacją i reifikacją człowieka. Dla Sylwka człowiek nie był nic nie znaczącym atomem, zagubionym i obcym wśród tylu ludzi, każdego traktował z szacunkiem, uznaniem i poważaniem niezależnie od koloru skóry, wyznania, przekonań, wieku czy pozycji społecznej. Miał niesamowity dar zjednywania sobie ludzi, był bardzo tolerancyjny, nigdy się nie gniewał, nie złościł, nigdy nikogo nie obraził ani nie obmówił, na nikogo nie podniósł nawet głosu. Wszyscy byli jego przyjaciółmi, a on był przyjacielem wszystkich. To co szczególnie uderzało w Sylwku to jego spokój, opanowanie, optymistyczne podejście do życia i co najbardziej istotne, że w swoim życiu kierował się dewizą, którą trafnie ujmują słowa greckiego filozofa – sofisty Protagorasa „Człowiek jest miarą rzeczy” albowiem najważniejsze dla niego w życiu było „być przed mieć”. Sylwek żył bardzo skromnie, można rzec ubogo, wędrując z miejsca na miejsce w poszukiwaniu prawdziwego domu. Nigdy nie upomniał się o swoje, nigdy też nie skarżył się na swój los, pytany o sprawy codzienne – zdrowie, finanse, etc. zawsze odpowiadał, że wszystko jest w porządku. W każdej sytuacji można było na niego liczyć, zawsze służył radą i pomocą, a jego słowa wszystkim przynosiły otuchę, wiarę i nadzieję na lepsze jutro.
             Po Sylwku pozostała pustka i pytanie na które nie ma odpowiedzi – dlaczego odszedł, dlaczego nie kontynuuje swojej drogi prawdziwego człowieka i wojownika, dlaczego nie wskazuje innym ludziom właściwej drogi życia i postępowania?. Dla nas wszystkich, którym dane było spotkać na ścieżce życia Sylwka, pozostanie on na zawsze niedoścignionym wzorem, Vo Su, wojownikiem oddanym ideałom i zasadom sztuk walki, który całym swoim życiem dał przykład szlachetności i oddania – cechom tak rzadkim w dzisiejszym świecie, które należy szczególnie cenić.
              Dla nas uczniów Sylwka, szczególnym honorem i zaszczytem jest fakt, że możemy kontynuować i rozwijać jego dzieło – drogę wietnamskich sztuk walki Vovinam Viet Vo Dao ( Vo Viet)

                 Wspominając Sylwestra Zycha składamy głęboki ukłon Le – jako wyraz naszego największego szacunku i pamięci.

 


w imieniu uczniów

Krzysztof Biaduń